Przerażeni kosztem organizacji wesela Narzeczeni, często odkładają swój ślub w nieskończoność. W ...

Wesele po kosztach - jak szukać oszczędności? #1 DOBÓR LOKALIZACJI


Przerażeni kosztem organizacji wesela Narzeczeni, często odkładają swój ślub w nieskończoność. W końcu zawsze znajdą się pilniejsze sprawy, na które akurat trzeba odkładać pieniądze, palące kwestie niecierpiące zwłoki, czy niespodziewane wydatki. Biorąc pod uwagę to, że typowy budżet weselny powinien wynosić (jak donoszą portale i fora branżowe) od 30 do 50 tysięcy złotych, organizacja wesela marzeń, dla wielu zainteresowanych, może wydawać się niemożliwa, a przynajmniej bardzo mało prawdopodobna. Co jednak, jeśli Wam powiem, że oszczędności możemy szukać naprawdę wszędzie? I że nie taki diabeł straszny jak go malują? Przekonajcie się sami.

Przede wszystkim...

1. Małe jest piękne - od tego powinniście zacząć przygotowania do swojego niskobudżetowego wesela. Zmieńcie spojrzenie na swoją wymarzoną uroczystość, zdajcie sobie sprawę z tego, że małe przyjęcia też mają swój urok, mogą być wspaniałe i niezapomniane. Zaproszenie kilkuset gości wcale nie sprawi, że Wasze wesele będzie idealne, a zaproszenie garstki - że będzie to totalna wtopa. Zastanówcie się bez kogo nie wyobrażacie sobie tego dnia, zróbcie dokładną listę, najbliższych Wam osób. Nie przejmujcie się tym, 'co wypada', a skupcie się na tym czego naprawdę chcecie.

W zależności od tego, jakim dysponujecie budżetem oraz jakie lokale są dostępne w Waszej okolicy, ustalcie górny limit gości na 30, 50, lub 80 osób.

A poza tym...

#1 DOBÓR LOKALIZACJI

Dom weselny, restauracja, 'remiza strażacka', czy może coś bardziej niekonwencjonalnego? Bez względu na to, na co się zdecydujecie - w każdej z tych opcji możecie szukać oszczędności. Ogólne metody, które sprawdzą się wszędzie to, między innymi: szukanie okazji, promocji, konkursów; łączenie pakietów; branie udziału w Targach Ślubnych; zatrudnienie Konsultanta Ślubnego, który specjalnie dla nas będzie negocjować najkorzystniejsze warunku cenowe u podwykonawców.

Dom weselny

Decydując się na dom weselny macie pewność, że cała organizacja uroczystości będzie dopięta na ostatni guzik. Was nie interesuje właściwie nic poza wyborem idealnego menu. Mając jednak na uwadze szczupły budżet, trzeba dokładnie zbadać ofertę danego lokalu i zastanowić się, czy nas na niego stać. Niektóre domy weselne stosują tzw. dopłatę za 'za małą liczbę gości', to znaczy, że jeśli lokal jest przystosowany do organizacji przyjęć na 300 osób, właściciele mogą niechętnie podchodzić do wesel na 30, czy 50 gości i  żądać wyższej ceny od 'talerzyka'. Warto również zwrócić uwagę na rabaty i atrakcje cenowe oferowane przez dany lokal. Większość promocji dotyczy zazwyczaj konkurencyjnych cen i dodatkowych pakietów za wesela organizowane w niedzielę, ale to nie jedyne możliwości. Niektóre domy weselne mają własnych sprawdzonych usługodawców, takich jak - DJ, zespół muzyczny, czy fotograf, których wynajęcie - w pakiecie - jest zdecydowanie tańsze. Pamiętajcie również o dokładnym przeglądzie oferty - niska cena 'za talerzyk' może wcale nie oznaczać oszczędności, a jedynie być niezłym trikiem marketingowym. Przykładowo, lokal może oferować cenę 120 zł za osobę, w skład której wchodzą dwa dania ciepłe, kilka przystawek, napoje ciepłe i zimne oraz owoce. Do podanej ceny należy doliczyć koszt słodkości (ciasta, ciasteczka, tort), korkowe (opłata za wniesienie własnego alkoholu), pokrowce na krzesła, dekoracje, dodatkowe jedzenie. W rezultacie, łączna cena 'za talerzyk' może przekroczyć grubo ponad 200 zł za osobę.



Oszczędności w tej opcji:
- wesele organizowane w niedzielę lub poza sezonem
- próba negocjacji cen
- korzystanie z podwykonawców oferowanych przez Dom Weselny

Restauracja

Stawiając na restaurację mamy właściwie wszystko to co w przypadku domu weselnego, z tą różnicą, że musimy liczyć się, przede wszystkim, z dużymi ograniczeniami dotyczącymi liczby gości. Jednak w tym przypadku - patrz punkt 1. Jeśli planujesz tradycyjne wesele z tańcami, zorientuj się, czy istnieje możliwość pełnego wynajęcia sali, do białego rana oraz czy znajdzie się tam wydzielone miejsce do tańca, z odpowiednim parkietem. Nie chcemy chyba, żeby komuś stała się krzywda? :)



Oszczędności w tej opcji:
- niewielka liczba gości
- oszczędne menu, dostosowane do potrzeb klientów
- korzystanie z podwykonawców oferowanych przez Restaurację

Remiza strażacka i inne sale bez własnego cateringu

To bez wątpienia rozwiązanie dla tych, którzy albo mają dużo wolnego czasu, albo korzystają z pomocy Konsultanta Ślubnego. Taka lokalizacja wymaga od nas o wiele większego zaangażowania, w końcu 'pustą' salę trzeba jakoś dostosować do charakteru uroczystości, jaką jest wesele. W związku z czym dochodzą nam takie koszta jak: media zużyte w trakcje wynajmu, dekoracje, wypożyczenie krzeseł, stołów, obrusów, zatrudnienie ochrony (jest często wymagana podczas wynajmu sal) i co najważniejsze - wynajęcie cateringu. Z tym ostatnim wiąże się kolejny szereg spraw, o których trzeba pamiętać: jak wyposażonej kuchni potrzebuje dana firma, czy mają własnych kelnerów, czy dysponują własną zastawą obiadową, no i jakie menu i w jakiej cenie oferują. Warto zwrócić uwagę na to, że im lepsza firma, tym wyższe ceny, a dokładając do tego całą resztę kosztów związanych z 'pustością' sali, może okazać się, że decydując się na takie rozwiązanie, oszczędność będzie niewielka, lub nie zobaczymy jej wcale.



Oszczędności w tej opcji:
- własnoręczne dekoracje
- znajoma kucharka, ze sprawdzoną ekipą
- niekonwencjonalne wyposażenie sali bankietowej: drewniane stoły, siedziska z bali lub słomy itp.
- inne usługi 'po znajomości'

Pomysły niekonwencjonalne

Bo i takie - lub przede wszystkim takie - mogą prowadzić do wyjątkowej i niepowtarzalnej uroczystości, skrojonej na miarę, specjalnie dopasowanej do potrzeb, upodobań i marzeń Narzeczonych. Możliwości ograniczone są tylko przez Waszą wyobraźnię, a pomocy w realizacji nawet najbardziej szalonych pomysłów możecie szukać u Konsultantów Ślubnych, którzy na pewno z czystą przyjemnością zajmą się organizacją niepowtarzalnej uroczystości. Możecie zrealizować właściwie wszystko, co tylko przyjdzie Wam do głowy. Od wesela w dyskotece dla przyjaciół, przez 'weselny' wyjazd w góry, imprezę w formie ogniska, aż po przyjęcie we własnym ogrodzie. Decydując się na tak niekonwencjonalne rozwiązanie oszczędności pojawią się na każdym kroku. Przy organizacji wesela we własnym ogrodzie nie musimy martwić się o salę, a mając uzdolnioną kulinarnie rodzinę - nawet o jedzenie. Muzyka może grać nam z laptopa, a z dekoracjami mogą pomóc nam najbliżsi. Tu - tak naprawdę, jedynymi ograniczeniami są ograniczenia naszego umysłu, bo właściwie wszystkie chwyty dozwolone :).




Oszczędności w tej opcji:
- brak opłat za salę
- niewielkie opłaty za jedzenie
- dekoracje wykonane własnoręcznie

A co Wy dodalibyście do tej listy? W jakim miejscu powinno odbyć się Wasze idealne wesele?

Następna część: #2 FOTO + VIDEO już wkrótce :)

***
Autorzy zdjęć:
Big Bear Photo Co /  Braedon Photography / Cara Robbins Studio / Dias De Vino Y Rosas /  Rustic White Photography

Halloween to - za Wikipedią - zwyczaj związany z maskaradą, którego symbolami są między inny...

Halloween - właściwie dlaczego nie?


Halloween to - za Wikipedią - zwyczaj związany z maskaradą, którego symbolami są między innymi wydrążona, podświetlana dynia, duchy, demony, zombie, czarne koty, czarownice i inne takie cuda. Obchodzony w noc przed dniem Wszystkich Świętych, czyli 31 października, głownie w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Irlandii. W Polsce jednak, ze względu na swoją pogańską tradycję, jest przedmiotem wielu kontrowersji. Spotyka się z krytyką przede wszystkim ze strony Kościoła rzymskokatolickiego, prawosławnego, episkopalnego i luterańskiego oraz innych kościołów protestanckich. Poza tym, noc z 31 października na 1 listopada jest też ważnym świętem w Kościele Szatana, dlatego Halloween często utożsamiane jest z kultem Szatana.

Jednak moim zdaniem, to całkiem fajny zwyczaj, świetna zabawa zarówno dla dzieci, jak i dorosłych i wcale nie musimy wchodzić głęboko w jego genezę i doszukiwać się wszystkiego tego co złe. Czy nie możemy się po prostu dobrze bawić, bez zadawania zbędnych pytań? Nie uważam, żeby ten zwyczaj wymagał od nas jakiejś głębszej zadumy i refleksji. To tak jak Andrzejki, Dziady, czy inne takie pogańskie święta, które przecież większość z nas obchodzi. Wielu przeciwników uważa, że to po prostu nie przystoi, skoro następnego dnia obchodzimy Wszystkich Świętych, a ja powiem - who cares? Wychodzę z założenia, że moi bliscy, których ciała leżą na cmentarzu wcale nie chcieliby, żebym co roku 1 listopada na siłę wzbudzała w sobie podły nastrój, szlochała nad ich grobem i wzbraniała się przed każdym, nawet najmniejszym przejawem radości. Ale, ja jestem ateistką, więc niewykluczone, że moje podejście po prostu diametralnie różni się od tego powszechnie przyjętego. Z drugiej jednak strony, osoby religijne wierzą w to, że tym zmarłym jest 'tam' lepiej i są 'tam' szczęśliwsze. Zatem - po co i dlaczego my mamy czuć się podle w dzień Wszystkich Świętych?

Nie mniej jednak - szanuję i rozumiem poglądy przeciwników tego zwyczaju, a ich argumenty są często naprawdę logiczne i wynikają z ideologii, z którą się utożsamiają, ale jak zwykle staram się wychodzić z zasady - 'Jesteś przeciwnikiem Halloween? To go nie obchodź.' ;). Pamiętaj, że ilu ludzi, tyle poglądów i opinii, i musimy liczyć się z tym, że nie zawsze wszystko będzie takie, jak byśmy tego chcieli :).

Wielu sceptyków mówi też, że to nie-polski zwyczaj i jak zwykle małpujemy wszystko ze Stanów. Ale czy to pierwszy raz? A co z druhnami ubranymi w identyczne sukienki, a co z Walentynkami, z Baby Shower? To, że coś przywędrowało do nas z zagranicy, wcale nie znaczy, że to jest złe, ble i fuj! :) Myślę, że odrobina dystansu nie zaszkodzi!

A tymczasem Halloweenowy ślub - wygląda przerażająco, prawda? :D

















Happy Halloween!

***
Autor zdjęć:  Kristen Marie

Po załatwieniu wszystkich najważniejszych spraw związanych z organizacją wesela, czeka nas je...

Ślubna papeteria - zaproszenia ślubne, zawieszki na alkohol, śpiewniki etc.


Po załatwieniu wszystkich najważniejszych spraw związanych z organizacją wesela, czeka nas jeszcze cała masa małych rzeczy, o których bardzo łatwo zapomnieć planując na przykład budżet całego przedsięwzięcia. No bo przecież skoro to tylko jakieś drobniaki, to nie ma sensu zawracać sobie nimi głowy. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że sto takich drobiazgów razem wziętych może generować już całkiem spore koszta. Dlatego planując ślubne wydatki najlepiej wziąć pod uwagę wszystkie gadżety i atrakcje, nawet jeśli w danej chwili sądzimy, że 'to nas na pewno nie dotyczy'. Dzięki temu, zaraz przed samą uroczystością nic nas nie zaskoczy.

Jednym z najważniejszych elementów zaliczanych to tych 'małych rzeczy' podczas organizacji wesela jest papeteria ślubna. Całkowity 'must have' każdej uroczystości tego typu. Począwszy od zaproszeń, poprzez zawieszki na alkohol, na śpiewnikach kończąc. Te wszystkie ozdobniki pomnożone przez liczbę gości to często spory wydatek, z którym musimy się liczyć. Szczególnie, że w ostatnim czasie branża papiernicza przeżywa swego rodzaju renesans i wiele firm proponuje zaproszenia za ogromne pieniądze. Z drugiej strony te zamówione na Allegro za 1 zł często wykonane są nieestetycznie i niedokładnie. Jak zatem zaleźć złoty środek: nie wykosztować się zanadto, a jednocześnie dostać produkt, którym można się pochwalić? Rozwiązań jest co najmniej kilka.

Jeśli czujemy się na siłach i mamy wystarczająco dużo czasu możemy wykonać takie papierowe cuda własnoręcznie. Wtedy interesuje nas tylko cena samych materiałów, które kupione w cenie hurtowej kosztują grosze. Fantastycznym rozwiązaniem jest też skorzystanie z darmowych szablonów na winietki, zawieszki, czy śpiewniki, których pełno w internecie.

Możemy zadać sobie odrobinę więcej trudu i poszukać początkujących rękodzielników, którzy chcąc na stałe zagościć w pamięci klientów wykonują swoją prace z niecodzienną dokładnością, a przy tym proponują konkurencyjne ceny za swoje wyroby.

Innym rozwiązaniem, choć pracochłonnym jest zamawianie próbek zaproszeń. To pozwoli rozeznać się w tym, jakiej jakości i w jakiej cenie wyroby proponują poszczególne firmy. Nie ma bowiem zasady, że produkty za złotówkę są zawsze beznadziejne, a te za 5 zł zawsze idealne.

Zamawiając cały zestaw produktów u jednego sprzedawcy możemy też negocjować ceny i tym samym sporo zaoszczędzić. To rozwiązanie proponujemy naszym klientom, którzy decydując się na naszą pomoc w organizacji swojego ślubu i wesela mogą liczyć na nawet 15% zniżki na wykonaną przez nas papeterię ślubną. Dzięki temu macie pewność, że produkty będą zawsze najwyższej jakości, dopasowane do Waszych potrzeb, spójne kolorystycznie i niedrogie. 










Zainteresowany? Zapytaj o produkty :)

kontakt@tieveil.pl

***
Autor zdjęć: Renya

Chciałem żeby wszystko było idealnie, żeby Dominika nie musiała się niczym martwić, żeby była zad...

Misja Wesele: Wieczór Panieński


Chciałem żeby wszystko było idealnie, żeby Dominika nie musiała się niczym martwić, żeby była zadowolona z mojej organizacji i w końcu - żebym ja sam mógł być z siebie dumny. Dlatego stresowałem się chyba za dwoje. Podczas gdy Panna Młoda sprawiała wrażenie spokojnej i opanowanej, ja trząsłem portkami. No, ale po kolei – prawdziwy sprawdzian moich organizatorskich umiejętności miał miejsce 19 sierpnia, kiedy zorganizowałem Wieczór Panieński. Tak, tak drogie panie – ja, mężczyzna zrobiłem to sam! No, prawie...

Po pierwsze – jak facet ma odnaleźć się w gąszczu kobiet? Jak ma zorganizować typowo babską imprezę i jeszcze spełnić oczekiwania gości? Jakie miejsce wybrać, jakie atrakcje zaplanować, co ugotować, jaki tort zamówić? Dzięki losie za internet! Przyszedł z pomocą w prawie każdej kwestii. Prawie, bo użyteczna okazała się też sama znajomość Gwiazdy Wieczoru – co lubi, co ją cieszy i czego oczekuje od tej imprezy. A, że Dominika jest chyba najbardziej wybuchową osobą jaką znam, to trzeba było się postarać, bo gdyby tylko coś poszło nie po jej myśli, to wyżyłaby się na mnie – często mam wrażenie, że – z czystą przyjemnością. Nie była więc łatwą klientką!

Organizację przyjęcia rozpocząłem od zrobienia listy rzeczy, które muszę wziąć pod uwagę. Znalazły się tam – między innymi – takie hasła jak: noclegi dla gości, brak ciszy nocnej, Hello Kitty, dużo różowego, prezent dla Panny Młodej, alkohol. Kiedy na etapie planowania teoretycznego wszystko odhaczyłem czas było zająć się praktyką, a jak to w praktyce bywa okazało się, że sam nie dam rady. Po pierwsze dlatego, że multum obowiązków okazało się być nie do przeskoczenia dla jednej osoby, a po drugie dlatego, że potrzebowałem jednak kobiecej dłoni, która zapewni kontrolę nad moją męską, wybujałą wyobraźnią. Wybór padł na Paolę – wieloletnią przyjaciółkę Dominiki, która jest prawdziwą, polską gospodynią – najlepsza organizatorka domowych przyjęć, wyśmienita kucharka i kobieta z głową na karku. Stworzyliśmy więc chyba najlepiej dopełniający się DREAM TEAM.

Zarezerwowaliśmy domek na odludziu – żeby zapewnić ciszę i spokój (a raczej możliwość szaleństw i bycia głośno ;), zaprosiliśmy gości, kupiliśmy imprezowe gadżety, zamówiliśmy tort, znaleźliśmy prezent idealny, wydaliśmy miliony monet na jedzenie i alkohol i… najłatwiejsze mieliśmy już za sobą. Chyba oboje nie spodziewaliśmy się, że prawdziwy młyn rozpocznie się dopiero w dniu przyjęcia. Na miejscu umówiliśmy się już samego rana, żeby zapewnić sobie dużo czasu i przygotować wszystko na spokojnie. Przeliczyliśmy się! Trzeba było zacząć dzień wcześniej. Ale, grunt to dobra organizacja! Pracowaliśmy jak małe mróweczki, a czas na zegarku uciekał nieubłaganie. Wiedziałem doskonale, że jeśli rozpoczęcie imprezy się opóźni, to Dominika nam nogi z dupy powyrywa. Nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że wcale się nie myliłem?

Godzina 18:30, dzwoni Dominika. Na nasze nieszczęście mieliśmy wtedy kiepski zasięg, więc zdążyła się już mocno poddenerwować zanim odebraliśmy telefon. Z furią przedstawiła nam swoje bieżące położenie – że już jest gotowa, że przecież nie będzie milion godzin (tak, ma tendencję do wyolbrzymiania <3) siedzieć w sukience i czekać, że już miał być po nią samochód, że ‘aha, spoko!’. Przy niej trzeba nauczyć się technik relaksacji i stosować tak często, jak to tylko konieczne. Oddzwaniam - ‘Dominika, za pół godziny będzie po Ciebie samochód’. Słyszę w słuchawce, że gdyby tylko mogła, to zabiłaby mnie gołymi rękami, ale odpowiada tylko krótkie ‘OK’ (które brzmi raczej jak ‘^%&&%$#*&**$#’).

Wysyłam po nią transport, bo boję się, że jak poczekamy jeszcze trochę, to źle się to dla nas skończy! Powoli zjeżdżają się goście, na wstępie każda z dziewczyn wpisuje się w formie odciśniętego całusa do ‘księgi gości’. Chwila na zrobienie się na bóstwo, ostatnie poprawki, robię na szybko Sex On The Beach, rozlewam do kieliszków, ustawiam wszystkich w gotowości i słyszę ‘JUŻ JEST’! Wygląda świetnie i nawet się uśmiecha, więc chyba złość jej przeszła. Uff – mogę odetchnąć z ulgą. Wręczam jej drinka i prezenty, śpiewamy Sto Lat i… let’s get it started!












... bardzo późno w nocy...

...i bardzo rano!

Dobrze jest mieć taką przyjaciółkę! <3


***
Jeśli potrzebujesz pomocy w organizacji Wieczoru Panieńskiego, napisz do nas i zapytaj o ofertę na rok 2017 :)
kontakt@tieveil.pl