"Każda" dziewczynka, "od zawsze" marzy o pięknej, najwspanialszej, najcudowniejszej sukni ever. Nie może doczekać się...

Misja Wesele: Suknia ślubna, czyli - NIGDY WIĘCEJ!

/
67 Comments

"Każda" dziewczynka, "od zawsze" marzy o pięknej, najwspanialszej, najcudowniejszej sukni ever. Nie może doczekać się pierwszych przymiarek, ślini się na widok witryn salonów sukien ślubnych, zapisuje w specjalnym folderze na komputerze multum inspiracji, robi listę modeli wymarzonych, wyobraża sobie jak będzie wyglądać jej ślubny outfit, odlicza dni do pierwszej wizyty w salonie, już nie może się doczekać tej chwili, w której po raz pierwszy włoży na siebie białą suknię, szykuje chusteczki, na wypadek, gdyby się wzruszyła, bierze ze sobą mamę, babcię, przyjaciółki i idą całą świtą, uśmiechnięte, podekscytowane... No i wtedy zaczyna się koszmar! Poważnie! Póki co, mówię to z pełną odpowiedzialnością, najgorszym etapem planowania ślubu i wesela było wybieranie sukni ślubnej. Płakałam owszem, ale bynajmniej nie ze wzruszenia, a z bezsilności! Po pierwsze, nie ma bata, żeby zakochać się tylko w jednym modelu sukni ślubnej, nie ma, niemożliwe! Po drugie, jak już się w jakimś zakochasz, to ciągle masz w głowie: na sto procent, gdzieś na świecie jest ładniejsza, tańsza, bardziej oryginalna. Po trzecie, mierzysz tak dla pewności fason, który nigdy Ci się nie podobał, bo przecież wyglądałabyś w nim jak kupa, patrzysz w lustro i SZAŁ! Ideał, masakra, cud, miód. Tym sposobem przestrzeń poszukiwań zamiast się kurczyć, poszerza się o wszystkie możliwe modele w salonie ;). A co tam, masz przecież czas!

Odwiedziłam w sumie cztery salony sukien ślubnych, pierwszy tylko z ciekawości, bo i tak bym nie wydała tyle pieniędzy na sukienkę, którą ubiorę raz w życiu, drugi tylko dlatego, że był blisko, a ja akurat nie miałam nic ciekawszego do roboty, trzeci dlatego, że były tam same tanie suknie, a czwarty dlatego, że kiedyś jako modelka reklamowałam ich kolekcję. Oczywiście nigdzie oficjalnie nie mogłam pstrykać zdjęć. BTW to jedna z największych głupot ever. Znam przyczyny tego zakazu, ale zupełnie go nie rozumiem, bo jeśli chciałabym skopiować daną suknię, to mam co najmniej dwie możliwości: wziąć na przymiarki krawcową, która udawać będzie moją koleżankę, ciocię, babcię; zanieść krawcowej zdjęcie katalogowe, które odzwierciedla wszystkie możliwe detale. W związku tym, że hejtuję ten zakaz, wszędzie zdjęcia pstrykałam, tak! Przyznaję się bez bicia ;) Ale spoko, take it easy, niczego nie skopiowałam. Jednak teraz, z perspektywy czasu wiem, że gdyby nie te zdjęcia, to nigdy bym się na żadną suknię nie zdecydowała. Bardzo ważne było dla mnie to, żeby w domu, na spokojnie przejrzeć wszystkie modele, które mierzyłam, zobaczyć jak na mnie wyglądają i dopiero podjąć decyzję.

No to po kolei! Celowo nie podaję nazw salonów, nie będę robić reklamy ;).

Salon nr 1. Suknie bajeczne, cudowne, choć specyficzne i bardzo drogie! Żadna mnie nie porwała, ale obiektywnie mogę powiedzieć, że projektantka jest mistrzem, odwala naprawdę kawał dobrej roboty :).

Zdjęcie udało się zrobić tylko jedno i to mojej faworytki, jednak na mnie zupełnie mi się nie podobała.

Natomiast suknia, którą ubrałam z czystej ciekawości wygrała wszystko!


No ale, nie było mnie na nią stać, a dodatkowo - chyba nie jestem taka odważna :D

Salon nr 2. Wybór ogromny, choć bardzo typowy. To tu odważyłam się przymierzyć fason rybki, który nigdy mi się nie podobał. Byłam przekonana, że będzie na mnie źle leżeć, uwidaczniać mój krzywy kręgosłup i od razu ją odrzucę. Myliłam się! Szalenie mi się spodobała i naprawdę przez chwilę przeszło mi przez myśl, żeby ją wybrać. Jednak, zawsze marzyłam przecież o tiulu i byciu księżniczką, choć troszkę, choć raz w życiu.


Salon nr 3. Jak na suknie zdecydowanie tańsze niż te, które do tej pory mierzyłam, zrobiły na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Począwszy od jakości wykonania, na obsłudze kończąc. No i mogłam robić zdjęcia! :) Myślę, że gdyby nie wizyta w ostatnim salonie, to swoje pieniądze zostawiłabym właśnie tu :).



Salon nr 4. Wybrałam trzy suknie, które porwały moje serce. Gapiłam się w lustro chyba grubo ponad 2 godziny, ciągle się przebierając. Dobrze, że Tie udało się cyknąć fotki i mogłam w domu na spokojnie podjąć decyzję. No dobra, z tym "na spokojnie" to przegięłam. Przeryczałam w poduszkę kilka godzin, nie mogłam zasnąć w nocy, ciągle oglądając te zdjęcia! Podobały mi się wszystkie trzy! Naprawdę! Po kilku godzinach wyeliminowałam jedną i zostały mi dwie. I od nowa, to samo. Miałam ochotę wydzierać sobie włosy w głowy. Musiałam szybko podjąć decyzję, bo miałam już serdecznie dość tego całego najpiękniejszego elementu planowania wesela. Pfff! Rano obudziłam się całkowicie niewyspana i zarządziłam wycieczkę do salonu. Zabrałam ze sobą Mamę i Tatę i postanowiłam, że NIKOMU nie powiem na co się zdecydowałam. Ostatecznie wie oczywiście Tie i moi Rodzice. Wystarczy :). Mam najpiękniejszą suknię na całym świecie i już nie mogę doczekać się, aż będzie gotowa :). Poniżej te, które odrzuciłam.



A Wy, jakie macie wspomnienia z wybierania sukni ślubnej? :)


You may also like

67 komentarzy:

  1. Suknia z drugiego zdjęcia, moim zdaniem, zjawiskowo piękna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wbrew pozorom, była bardzo lekka i wygodna! :) Tylko przeginka z ceną :p

      Usuń
  2. Nigdy nie wybierałam sukni ślubnej, bo ciocia krawcowa uszyła mi taką, jaką uważała że mi pasuje:) Myślałam, że pozwoliłam sobie coś odebrać, jakieś magiczne chwile, emocje, ale po Twoim wpisie widzę, że zakup sukni ślubnej to dla mnie za wiele. Nienawidzę zwykłych ciuchowych zakupów i ten by mnie przerósł. Tym bardziej gratuluję, że podjęłaś decyzję! Czekam na zdjęcia ze ślubu:) Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Ja też nienawidzę zakupów ciuchowych (zdecydowanie bardziej wolę te spożywcze :D) więc wybór sukni ślubnej, to naprawdę było nie lada wyzwanie :).

      Zdjęcia na pewno będą! :)

      Usuń
  3. Wszystkie suknie leżą na Tobie rewelacyjnie, bo masz cudną figurę, nie dziwota, że miałaś problem, która była najlepsza :D
    Ja na przykład odwiedziłam jednego dnia 3 salony i... na tym się skończyło. Bo w trzecim znalazłam taką, która pasowała pod względem estetycznym i praktycznym i mieściła się w budżecie, a że jestem człowiek taki, że jak coś pasuje to kupuje, to było tyle :) Ale też popełniłam post o sukniach ślubnych :D
    BTW, kiedy ślub? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)!! No ja chciałam pomierzyć też te drogie, bo już później nigdy nie będę miała okazji :D

      Ślub 27 sierpnia :)

      Usuń
  4. Ciotka Twa, weszła ostatnio do sklepu z sukniami HA! Pierwszy raz w życiu i co? Nie, nie... nic z tych rzeczy, nie oglądałam sukni, zapytałam się czy można kupić suknie i podobną dla córki, dowiedziałam się, że tak i wyszłam :P Po prostu zacznę marzyć o ślubie po Twoim, w końcu zrobię coś jak Ty :P Buahahahahhaha :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Po raz pierwszy to Ty zrobisz coś tak jak ja, a nie odwrotnie :D

      Usuń
    2. O ile ja kiedykolwiek zacznę planować takie coś jak ślub :P

      Usuń
    3. Ja Ci pomogę, zrobimy taką balangę, jakiej "w życiu nie widziely" :D

      Usuń
  5. Oj jak ja bym chciała wrócić do tego momentu wybierania sukni ślubnej <3
    Dla siebie nie miałam żadnej wizji. Ale nie powiem, dla nie było to dość przyjemne doświadczenie :) jeździłam po Warszawie za suknią i powiem szczerze, że niektóre salony chyba musza coś zrobić z obsługą, bo w większej ilości z nich, panie wyglądały na pracujące tam z łaski. Swoją idealną suknię znalazłam sporo poza miejscem zamieszkania. Ale było warto. Zmierzyłam ją ot tak, bo koleżanka stwierdziła, że będzie mi pasować. Wcześniej się naprzymierzałam różnych fasonów i kolorów. tą polecaną zostawiłam na koniec. I kurcze to było TO! I wtedy wiedziałam co się czuje, jak już się tę jedną JEDYNĄ znajdzie. I mało tego. Ja swoja zamówiłam - w maju 2012, a ślub był w sierpniu 2013, ponad rok ;) i ani mi sie nie odwidziała ani nie miałam żadnych wątpliwości przez ten cały czas ;) za to buty do tej jedynej,.... oj to już inna historia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcześnie chciałam mieć wszystko z głowy i suknię zamówiłam też prawie rok przed ślubem :D. Jak pojechałam drugi raz do tego samego salonu, żeby już podjąć decyzję i włożyłam tę suknię to wiedziałam, że to jest TA suknia :D

      Usuń
  6. wszystkie suknie przepiękne, mi szczególnie wpadły w oko te z salonu nr3. :)

    www.beclassybyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam żadnych wspomnień i cieszę się, że świadomie z tego rezygnuję. Dla mnie ślubne klimaty to coś po czym mam nieprzyjemne dreszcze. Unikam wesel jak ognia i mam to szczęście, że mój partner ma to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nienawidzę zakupów i na każde jedno wesele chcę znaleźć sukienkę jak najszybciej i zawsze tak samo źle to wspominam :D

      Usuń
  8. Mi najbardziej spodobały się suknie z salonu nr 2 i 3 ! na mój ślub wybrałam suknię typu princessa z tiulu bo chciałam poczuć się jak księżniczka. Wtedy takie suknie były nowościa, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie a dla mnie taka księżniczka to marzenie z dzieciństwa :). Moja suknia jest czymś pomiędzy księżniczką, a fasonem A :).

      Usuń
  9. Wszystkie są takie piękne! <3 Naprawdę, moje serce jednak skradła 3 z 3 sklepu :D skromna a jednak ma to coś, ale ogólnie w każdej wyglądasz rewelacyjnie :) Też mam swój wymarzony model wklejony do pamiętnika i mam swój ukochany wzór. Mam nadzieję, że jak kiedyś nadejdzie ten wyczekiwany moment, znajdę to o czym zawsze marzyłam i będzie leżało idealnie :D a dodatkowo będzie w przystępnej cenie :) Marzenia mmmmhmmm...
    Dla mnie zakaz fotografowania też jest głupi i dobrze zrobiłaś, swego czasu w sklepach też było zabronione, dopiero rok temu to zniesiono jako niezgodne z prawem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Salony sukien ślubnych też myślę, że podpadają pod to prawo, więc tym bardziej dziwi mnie to, że wciąż uparcie zakazują tych zdjeć :/. Suknia to nie koszulka za 15zł, którą w razie czego rzucisz w kąt szafy. Kiedy masz zostawić w sklepie często kilka ładnych tysięcy, to chyba nic dziwnego, że chcesz się dobrze zastanowić! :)

      Na pewno znajdziesz swoją wymarzoną! Ale ostrzegam, ten cały proces nie będzie łatwy, lekki i przyjemny :D

      Usuń
  10. Ja nawet nie chcę myśleć jak wyglądałoby szukanie sukienki w moim wydaniu.

    Odnośnie tych droższych salonów - też mam wrażenie, że obsługa nie jest najmilsza. Byłam rok temu z koleżanką mierzyć suknie i właściwie nic nam nie wolno było tam robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadza się! W jednym salonie pani nakrzyczała na 2 letnią córkę przyjaciółki, bo w bucikach weszła na "podest", w innym salonie pani patrzyła na mnie spode łba, jak chciałam sama rozejrzeć się za sukniami, bo te które ona mi przynosiła nie bardzo mnie zachwycały. Kilka lat temu jak przyjaciółka szukała sukni, to Pani w pewnym salonie w Rzeszowie powiedziała, że jej nie obsłuży, bo ona nie ma czasu na wygłupy gówniar, które chcą sobie tylko pomierzyć sukienki ;) Fakt, miała wtedy niespełna 20 lat, ale jednak wychodziła za mąż i tej sukni szukała naprawdę! Szkoda gadać! :)

      Dobrze, że mam to już za sobą :)!

      Usuń
  11. Moja mama prowadziła salon sukni ślubnych kilka lat temu. Jako nastolatka za każdym razem wybierałam sobie suknię, która "na pewno" będzie kiedyś moja. Po roku miałam już tak dość tych wszystkich sukien, że teraz wiem, że jeśli kiedykolwiek będę wychodziła za mąż to będzie to ślub totalnie na luzie. Żadnych trenów, sukni na kole, gorsetów. Nic a nic. Marzy mi się ślub na plaży, więc zwykła zwiewna biała sukienka byłaby strzałem w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo domyślam się! Miałabym tak samo!:) Na szczęście i takich modeli jest w salonach co nie miara :)!

      Usuń
  12. Sama jeszcze nie miałam okazji poszukiwać swojej sukni, ale pamiętam gehennę w poszukiwaniu sukni mojej najlepszej przyjaciółki. Tydzień wyjęty z życia ;) Oferta jest tak wielka, ze połapanie się w niej graniczy z cudem, nie mówiąc o tym jak skrajnie suknie potrafią się różnić cenowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Nic dziwnego, że wybór sukni ślubnej, to przeważnie twardy orzech do zgryzienia :D

      Usuń
  13. Fason na rybkę bardzo mi się spodobał, wyszłaś fantastycznie! Niestety dla mnie nie byłby to dobry wybór, nie z tą figurą. ;) Czy planujesz jakiś wpis o fasonach i krojach sukien? I jak dobrać odpowiedni do figury? Albo coś z krótszymi sukniami? Bo z jednej strony chętnie sama wzięłabym długą, ale mam świadomość, że krótka sukienka byłaby dla mnie właściwszym wyborem, więc tym bardziej chętnie poczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł! Pewnie! :) Pomyślę o takiej notce :)

      Nie ważne, czy długa, czy krótka. Ważne, żeby była TWOJA ;)!

      Usuń
    2. Wiadomo, teoria a praktyka dwie różne sprawy -- mogę sobie wymarzyć najpiękniejszą suknię, a okaże się, że tą właściwą będzie jej przeciwieństwo, niemniej póki mam jeszcze czas -- artykułów i zdjęć sukienek (zwłaszcza w różnych fasonach) nigdy za mało! :D

      W sumie parę lat temu po przejrzeniu kolekcji jednej z moich profesorek, pomyślałam, że nie ma bata, biorę te sukienki, innej opcji nie ma! A potem przeszłam się na pokaz robiony przez dziewczyny z pracowni ubioru i zakochałam się w komplecie koleżanki, tak, że mogłabym spokojnie go wybrać zamiast najdroższej i najpiękniejszej sukni. Miał tylko jedną wadę -- farbował ciało, a koleżanka skończyła już z modą. :/

      Usuń
  14. Kochana, podziwiam Cię! Dla mnie wybranie głupiej sukienki na egzaminy było bardzo trudne, a co dopiero sukienki ślubnej. Pewnie nigdy nie stanę przed takim wyborem, ale uważam, że naprawdę w każdej wyglądasz zjawiskowo :). Ciekawa jestem, na którą się zdecydowałaś ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Mam to samo z każdą jedną sukienką :D Bardzo dziękuję! :)

      Usuń
  15. Mój typ to salon nr 2 zdjęcie 1sze. Piękna jest i Tobie też w niej bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezła przeprawa z tymi sukienkami:) Gratuluję, że udało się znaleźć wymarzoną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no, nie było lekko! :p Dziękuję! :)

      Usuń
  17. Ja szukalam sukienki 13 lutego ☺ tez bylam przerazona ta iloscia itd. Bylam w sumie tylko w jednym salonie. Mniej wiecej wiedzialam co chce. Przymiezalam suknie z wlascicielka. Swietna kobieta doradzila. Przymierzylam tylko 3 suknie nawet nie w moim guscie chodzilo o gorset jak bedzie lezal bo na moj rozmiar to malo co jest. Ale wszystko zostalo nakreslone. Stwierdzilsm ze cena mi odpowiada 1850zl i nie ma co szukac dalej. Sukienka w stylu empire greckiej w jakich najlepiej sie czuje. Gladka prosta zwiewna z mudlinu do tego bedzie pas ktory ma byc malowany w kwiaty i peleryna z kapturem z muslinu
    Patrycja ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Musi wyglądać przepięknie! :)

      Usuń
    2. Taka mam nadzieje. Jak bedzie gotowa to podesle fote. Slub mam 2tyg wczesniej
      Patrycja

      Usuń
  18. A według mnie, mimo trudu jest to bardzo przyjemny obowiązek :) według mnie przedostatnia jest najpiękniejsza :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemny jest tylko na początku, jak trzeba podjąć decyzję to zaczynają się schody :p

      Usuń
  19. Cieszę się, że problem mnie nie dotyczy. Ja świadomie zrezygnowałam z dużego wesela i sukienki dla księżniczki. Zamiast tego wolę skromną uroczystość, przyjęcie dla najbliższej rodziny i prostą klasyczną sukienkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet wtedy miałabym problem jaką wybrać sukienkę! :p Więc dla mnie to zupełnie bez znaczenia jakiego rodzaju ślub miałabym przed sobą :).

      Usuń
  20. Nie zazdroszczę nieprzyjemnych przeżyć i gratuluję, że to już za Tobą :) Szczerze mówiąc to chyba nigdy nie marzyłam o własnym ślubie i byciu księżniczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i lepiej dla Ciebie :D? mniej problemów na głowie! ;)

      Usuń
  21. Wybór sukni ślubnej pewnie nie jest taki prosty jak się wydaje... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy pierwszy salon to Anna Kara? bo tak mi wygląda :) Ja przed swoim ślubem nie byłam w żadnym salonie, poszłam w sukni która była wzorowana na długiej sukience z sieciówki, najśmieszniejsze było to, że ludzie myśleli, że to z jakiegoś salonu, a koszt sukienki to było ok 300 zł :D ale powiem szczerze, trochę żałowałam sama w sobie, że nie mogłam pójść w jakiejś sukni właśnie z salonu Anny Kary:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to Anna Kara. Na pewno wyglądałaś pięknie i nie ma czego żałować! W Annie Karze zostawiłabyś mnóstwo pieniedzy :D

      Usuń
  23. Piękne te sukienki! Moja bliska znajoma będzie miała ślub, na który już szuka sukienek. Koniecznie muszę jej podlinkować ten wpis! Pozdrawiam, Damian:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, pokaż jej, żeby wiedziała co ją czeka :D

      Usuń
  24. Mnie na szczęście to szaleństwo ominęło, suknię miała szytą - to była (ze względu na cenę) dobra opcja.

    Uwielbiam suknie ślubne, tylko mają jeden ogromny minus - nigdzie potem tego nie założysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to prawda! :D Można sprzedać, albo powiesić w szafie na pożarcie molom :D

      Usuń
  25. Najlepiej wybrac taką, która podkreśla figurę:) ale fakt, trzeba się namierzyć, aby znaleźć idealną suknię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, trzeba zarezerwować sobie trochę czasu :D

      Usuń
  26. Kilka dni temu pierwszy raz w życiu byłam w salonie ślubnym z przyszłą żoną brata :) Dowiedziałam się wtedy jak wiele jest różnych odcieni bieli i, że nie każdy musi pasować do danej urody. Ogólnie było wspaniale i mimo, że tylko oglądałam przyszłą pannę młodą, byłam zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze wrażenia też były takie :D Dopiero jak trzeba podjąć decyzję, to robi się kłopot :p

      Usuń
  27. Rzeczywiście wszystkie suknie ze zdjęć są śliczne! Ja mam swój ideał, będzie szyta, bo w salonach takich nie ma, totalnie wyjątkowa i księżniczkowa właśnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się pochwal tą suknią!:D

      Usuń
  28. Ja nigdy nie wyobrażałam sobie własnego ślubu, ani nie wybierałam w sukienek w tajemnicy - też z żadną z moich koleżanek nigdy nie rozmawiałyśmy na takie tematy. Gdy przyszło do szukania sukienki to wybrałam ją jako trzecią, którą miałam na sobie w całym moim życiu :) Ogólnie rzecz biorąc to udało mi się, bo niektóre moje znajome miały większy problem z wyborem. Też się zgadzam, że zakaz fotografowania to głupota - przecież modele tych sukienek i tak są na stronach i jeżeli ktoś będzie chciał to najzwyczajniej w świecie "odgapi" z internetu :) Pozdrawiam, www.youcancallmeann.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im szybszy wybór tym lepszy, zazdroszczę! :) No zakaz fotografowania jest idiotyczny!

      Usuń
  29. Pamiętam, że nie było to nic miłego ;) mało co mi się podobało, tylko w jednym salonie z 6 byłam skłonna cokolwiek przymierzyć. Założyłam 5, a już przebierając się do domu natknęłam się jeszcze na 6 i to właśnie ją wzięłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf, nie jestem sama z nieciekawymi wspomnieniami :D Taka spontaniczna decyzja chyba najlepsza! ;)

      Usuń
  30. ja nie miałam tej okazji wybierac sukni ślubnej i jakoś nie jestem fanką tego typu imprez:))))
    ale gdybym miała jakąś suknie wybierać dla siebie, napewno poszłam bym w prostotę i klasykę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja byłam w jednym salonie (or or w warszawie) i od razu zostałam ich klientką. Ten profesjonalizm i ciepłe przyjęcie sprawiły, że każda wizyta w takim salonie była przyjemnością a nie katorgą :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kradnę do obserwowanych, bo tematyka bloga niezwykle dla mnie na czasie! :) Ostatnio wymyśliliśmy sb, że chcemy, że już i 3 dni później klepaliśmy salę. ;p Ślub bierzemy tylko cywilny w plenerze, wesela nie będzie, nie znoszę takich imprez, chyba bym się zamęczyła, ograniczyliśmy się jedynie do przyjęcia dla najbliższych. Co do sukienek, to zauroczyła mnie pierwsza, jest taka delikatna i subtelna, czegoś podobnego będę poszukiwać, chcę zestawić ją z wiankiem, a samo miejsce przystroić świeżymi kwiatami i świecami! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja podobną do tej pierwszej widziałam w ślubnym Atelier na Mokotowskiej, jak szukałam sukni dla siebie. Piekna! Też rozważam ten fason, jest dość unikalny.

    OdpowiedzUsuń
  34. Na początku maja odwiedziłam wraz z koleżanką dwa salony. Najpierw myślałam, że żadnej sukni nie wybiorę do przymiarki, jednak gdy już nastał ten dzień, to miałam ochotę przymierzyć wszystko, co tylko było dostępne. Oczywiście, skończyło się na kilku modelach i wstępnie wiem, że mój plan się powiedzie - pasują mi wymarzone princess'ki i czerń w zestawie :D Już się nie mogę doczekać kolejnych przymiarek, to było genialne uczucie :)

    OdpowiedzUsuń