W nocy z piątku na sobotę w ogóle nie mogłam spać, przekręcałam się z boku na bok, bo ciągle kminiłam, czy o niczym nie zapomnieliśmy! P...

Misja Wesele: 27 sierpnia 2016 Część I

/
8 Comments

W nocy z piątku na sobotę w ogóle nie mogłam spać, przekręcałam się z boku na bok, bo ciągle kminiłam, czy o niczym nie zapomnieliśmy! Poza tym, leczyłam jeszcze przeziębienie, więc co tylko udało mi się usnąć, to budził mnie zatkany nos!!! Budzik zadzwonić miał o 8:00 ale Milka moja niezastąpiona nie pozwoliła mi spać dłużej niż do 6:00 (dziękuję Milcia, jesteś najlepszą córką ever!!!). Wstałam więc, przemyłam twarz i zauważyłam kilka nowych niedoskonałości - No zajekurwabiście! Ale spoko oko, jestem przecież kwiatem na tafli jeziora i te sprawy. Zrobiłam sobie wodę z cytryną, zielony koktajl na później i Fervex, żeby postawić się na nogi. Zeszłam do ogrodu, gdzie już poczułam, że to będzie UPALNY dzień. Ale spoko - przypominam sobie tę kwestię o tym kwiatku na tafli jeziora. Spaceruję boso po rosie i ładuję się witaminą D płynącą ze słońca. Mama wstaje, pyta jak się czuje, a ja rozumiem, że chodzi o moje zdrowie, więc próbuję powiedzieć, że spoko! Ale wtedy okazuje się, że chrypka rozwinęła się jeszcze bardziej. Ale nie panikuję - kwiat na tafli jeziora - dzwonię pospiesznie do Seby. 'Sebuś, vokaler poproszę... i sudafed tak w razie czego... a i wiesz co? Jeszcze xylożel'. Spaceruję dalej, wstaje tata i też pyta jak się czuję - No spoko, Seba wiezie mi leki. 'Dziecko, ja pytam jak się czujesz z tym, że dziś za mąż wychodzisz!'. A! To dziś!? No to w sumie wyobrażałam sobie siebie trochę inaczej, bo czuję się całkiem normalnie, zero stresu, luzik! Właściwie - dzień jak co dzień. Godzina 9:00 a ja nie wierzę własnym oczom - Sebastian stoi pod moimi drzwiami, po raz pierwszy w życiu jest punktualnie! Pierwszy, przysięgam! ?Zaproponowałabym mu kawę, ale czas nagli. Trzeba założyć balony na łuk na podwórku, posprzątać u mnie w pokoju. Międzyczasie dostaję SMS od Rafała, że mnie kocha i że nie może się doczekać, aż mnie zobaczy! Stresuje się, ha! Byłam pewna, że to ja będę trząść portkami, a tu on cały w nerwach! 

O godzinie 10:00 wyjeżdżamy w miasto, najpierw kwiaciarnia, później zawieźć kwiaty do domu weselnego i do fryzjera. Świetnie, że wzięliśmy pod uwagę to, że jest sobota! TARGOWA SOBOTA. Nigdzie nie ma miejsca, żeby zaparkować samochód, a czas ucieka. K***A! Kwiat na tafli jeziora, kwiat na tafli jeziora. Wysadź mnie - krzyczę i wybiegam z auta. W kwiaciarni kolejka, ale spoko - wdech i wydech! Widzę swoje kwiaty, są cudowne! Płacę pospiesznie, wpadam do samochodu i jedziemy do Białego Dworu, tam widzę samochód Rafała, więc chowam się - przecie ma mnie nie widzieć! Szybko pędzimy do fryzjera, ledwo się udało, ale uf! Jesteśmy na czas! Nagle Seba odbiera telefon - jego rodzicom rozwalił się samochód i trzeba ich odebrać, musi jechać. Myślę sobie - spoko ale jak tylko się spóźnisz to ci nogi z dupy powyrywam! Międzyczasie wpadają Gentlemani (video), podziwowali się dlaczego ja w ogóle się nie stresuje i co to ma być, żeby Panna Młoda w dniu ślubu taki luz!? A ja na spokojnie sobie cykałam selfiaki, rozmawiałam z fryzjerką i nie czułam wcale, że dziś to ten dzień, na który tak czekałam! Następnym etapem była makijażystka, Seba zdążył w ostatniej chwili, więc podrzucił mnie do kosmetyczki, a sam poleciał się ogarnąć. Siedząc na fotelu zaczął rozpaczliwie dzwonić mi telefon, i dzwonił, i dzwonił, i dzwonił! W końcu odebrałam, okazało się, że dwóch osób nie będzie z powodu nagłych wypadków zdrowotnych. Ok, spoko. Trudno! Siedzę dalej, wpada Aleksandra Kiełczewska (fotograf), chłopcy Gentlemani wypytują ją, jak tam Rafał, czy zestresowany? Ola się śmieje, że dawno tak zestresowanego Pana Młodego nie widziała. Założę się, że mnie będzie ściemniać, że on się WCALE NIE STRESOWAŁ :D 

Po makijażu lecimy do domu, kilku Gentlemanów już na miejscu, już praca wre, a ja ze spokojem pytam - czy mogłabym napić się kawy!? Spokojnie wypita filiżanka to nie była, ale podczas gdy mój pokój zamienił się w studio nagrań i fotografii ja choć przez chwilę mogłam pogadać z Sebą, spytać czy na sali wszystko gra, czy samochód ogarnięty. Kiedy przychodzi czas ubierać suknię, wszystko zaczyna przyspieszać, lada moment stoję już w ogrodzie, słońce wali prosto na mnie, w welon zaplątuje się jakaś klejąca pajęczyna, pod tiul sukni wlatują jakieś kurewskie małe muszki i słyszę tylko: spójrz tu, popatrz tam, powąchaj bukiet, uśmiechnij się... No to spełniam polecenia posłusznie. Ale teraz ja mam życzenie! Poproszę zdjęcie z Sebą. Ustawiamy się, uśmiechamy i... Gentleman mówi, że dupa - wyglądamy jak para młoda, trzeba to rozluźnić, więc zaczynamy stroić głupie miny, a ja zapominam o tym że jestem cała w robakach, a dzień się nawet na dobre nie rozpoczął. Oj, tam yolo. Przed samym wyjazdem otwieramy szampana, stukamy się kieliszkami, wypijamy symbolicznego łyka i w drogę! Kiedy wcisnęłam się do samochodu, poczułam po raz pierwszy stres. Już niewiele słyszałam z tego co działo się dookoła mnie. Miałam myśli jakby za mgłą. Okurwajegojebanamać za chwilę zostanę ŻONĄ! 'Seba daj mi moją przysięgę, przecie ja jej nawet kurwa nie przeczytałam!!!!' Ręce mi się trzęsą, w ustach kończę vokaler i mam nadzieję, że jakoś pójdzie! Wychodzę z samochodu, wita mnie przewspaniały DJ 'Dominika, nie denerwuj się, nie ma prądu, wszystko pod kontrolą, możemy wchodzić'. Okej, super. Wdech i wydech. Robią mi zdjęcia, kamerują, Seba lakieruje welon, wdech i wydech... CO KURWA!? JAK TO NIE MA PRĄDU!? 


Ciąg dalszy nastąpi...



You may also like

8 komentarzy:

  1. Piękna powieść :-D. Akurat dzisiaj mam rocznicę ślubu i sobie przypomniałam, jak to z przerażeniem otwarłam oczy tego dnia rano i zauważyłam, że koszmarnie leje deszcz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego na kolejne lata!! :)

      Usuń
  2. Super, świetny tekst. Kwiat na tafli jeziora ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy tekst. Czekam z niecierpliwością na jego kontynuację. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na ciąg dalszy ;)
    Ja stresu nie miałam, w aż takie przygotowania się nie bawiła, i totalnie tego nei żałuję ((: Ale każdy jest inny więc, ciekawa jestem jak wyglądało to u ciebie.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo wszsytko cieszę się, że to już za mną :D

      Usuń