Część I 'Sebastian! Jak to nie ma prądu!?' Wraca DJ - 'Dominika, nie denerwuj się - mamy agregat, mikrofony działają, tylko...

Misja Wesele: 27 sierpnia 2016 Część II

/
18 Comments

Część I

'Sebastian! Jak to nie ma prądu!?' Wraca DJ - 'Dominika, nie denerwuj się - mamy agregat, mikrofony działają, tylko klima nie, ale jest spoko'. A dobra, trudno! Czy z prądem czy bez, zostanę tą żoną. Stoję, wszyscy już w środku. Wchodzi Seba i mówi, że idę. Przede mną tylko kamera. Weronika zaczyna grać na skrzypcach, to znak, że powinnam wchodzić, a ja czuję jak łzy napływają mi do oczu. 'Uspokój się idiotko' - powtarzam w głowie i... IDĘ! Wszyscy na mnie patrzą, ale ja widzę tylko Rafała. Uśmiecha się do mnie, jeżu! Jak ja go kocham!! Chyba mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Pani urzędniczka wita nas i gości, coś tam mówi o tym, jaka to ważna decyzja, to małżeństwo, ale niewiele słyszę, jestem tylko ja i Rafał, patrzę co jakiś czas na niego, uśmiecham się, a on mocniej ściska moją rękę. Wstajemy, zaczyna się przysięga, która jest trochę inna, niż ta którą znaliśmy, więc Rafał się troszkę gubi, ale to wszystko jest nieważne, patrzy na mnie, choć co jakiś czas odwraca wzrok, zawsze wtedy kiedy głos zaczyna mu drzeć. Boooosze! To najpiękniejszy dzień w moim życiu! Później mówię ja, choć wcale tego nie pamiętam! Nie wiem jak to się dzieje i już przechodzimy do naszych własnych przysięg. Rafał obiecuje mi, że będzie mi robić kawę do łóżka i że nauczy mnie jeździć samochodem, to chyba najbardziej trafiona przysięga na świecie. Później moja kolej, chciałam tak od serca, łapy mi się trzęsą więc niewiele widzę z tej kartki, którą napisałam. Trochę improwizuję, ale ostatecznie chyba wszystko wychodzi całkiem logicznie. Ogłaszają nas mężem i żoną, dajemy sobie buzi, wystrzelają konfetti, biją brawa, Weronika zaczyna grać Marsz Mendelsona. MATKOBOSKO JESTEŚMY MAŁŻEŃSTWEM!! Spoglądam na Rafała, uśmiecha się, takim uśmiechem przepełnionym miłością, mój ulubiony uśmiech. Naprawdę spędzę z tym człowiekiem resztę życia. Nakładamy sobie obrączki, składamy podpisy. Urzędniczka staje się człowiekiem i składa nam życzenia takie od siebie, od serca. Cudowna kobieta!

Zapraszamy gości na życzenia i zaczyna moja mama! MAMOOO!! Zaczyna płakać, no to i ja zaczynam wyć, sztuczna rzęsa przylepia mi się do powieki, śpiki lecą więc proszę o czas, szybka przerwa techniczna i lecimy dalej. Teściowa nas opierdziela, że nie wolno na ślubie płakać!! Bo to źle wróży! No to ok, trzy-dwa-jeden luz! Dalej idzie już spoko. Chrzestna podchodzi ze łzami w oczach i mówi, że tylko sto lat, bo jak powie więcej to będzie płakać, więc stanowczo zakazuje, przypominając sobie słowa teściowej, przecie nie podpadnę jej pierwszego dnia. Międzyczasie rodzice szukają skrzynki, na koperty która zapadła się pod ziemie, była i nie ma! No trudno! Później witanie chlebem i solą, dostaliśmy przepiękny chlebek od mojej koleżanki ze studiów, idealny! Zostawimy go sobie na pamiątkę, zdecydowanie! W kieliszkach oboje mamy wodę, bo przecie gdyby to była wódka to byśmy oboje puścili pawia. Pierwsze sto lat i pierwsze gorzko, siadamy do stołu i UFFFF. Puszcza cały stres. Rafał szepcze mi do ucha, że mnie kocha i że podoba mu się mój nowy pierścionek.

Podają obiad, siostra Rafała - jego świadkowa ciągle na mnie patrzy i w końcu mówi, że siedem lat czekała, aż w końcu zostanę oficjalnie członkiem rodziny. Chwilę trawię tę informację, po czym mówię, że ja z Rafałem przecież od ośmiu lat już jestem. Na co Asia moja ukochana odpowiada 'noo, ale przez pierwszy rok Cię nie lubiłam'. No spoko, ważne że teraz się kochamy! Za chwilę podchodzi DJ - Najpierw tort czy pierwszy taniec? Spoglądam porozumiewawczo na Rafała, a jemu panika rysuje się na twarzy, bo on najchętniej to całkiem pominąłby ten pierwszy taniec. Szepczę mu do ucha, że olać to wszystko, że tylko ja i on, że nawet jak będzie do dupy, to się to wytnie, że dla nas będzie pięknie choćby nie wiem co. Więc idziemy na parkiet, pyk pyk jest chyba całkiem fajnie, mrugam do niego w chwili, w której powinien mnie unieść - robi to idealnie! Moja tapeta lekko odbija się na jego garniturze, ale jeszcze mu tego nie mówię, sam zobaczy w łazience :D Ludzie wchodzą na parkiet i jestem w szoku...!

Ciąg dalszy nastąpi...




You may also like

18 komentarzy:

  1. Ach pamiętam te emocje! Po pierwszym tańcu było już z górki ;)
    Bardzo ciekawie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U też po pierwszym tańcu było już z górki! :D

      Usuń
  2. Mnie zawsze takie posty wzruszają. Sama w podobny sposób wspominam dzień własnego ślubu - jako najpiękniejszy w dotychczasowym życiu. Wszytko wyszło idealnie - bo nie miałam żadnych założeń i oczekiwań. Ale głównie dlatego, że wyszłam za idealnego dla mnie Ukochanego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne wspomnienia i faktycznie dobrze napisany tekst.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co by się potem ze śmiechem wspominało, gdyby nie te drobne wpadki;-).
    Choć strasznie mi szkoda, że kuferek, nad którym tyle się napracowałam, nie wziął udziału w weselu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! Niestety :( Dobrze, że na zdjęciach uwieczniony!

      Usuń
  5. Uśmiałam się jak czytałam Twoje wspomnienia :)

    Przyznam, że zainspirowałaś mnie i chyba przysiądę i spiszę swoje wspomnienia ze ślubu, póki jeszcze wszystko pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisz, spisz! Miło będzie przeczytać po latach! :)

      Usuń
  6. Pięknie mieć takie przeżycie, ale i tak wydaje mi się, że nie sposób tego wszystkiego słowami opisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Dlatego z niecierpliwością czekamy na film i zdjęcia, które zaraz po naszych wspomnieniach będą najpiękniejszą pamiątką z tego dnia :)

      Usuń
  7. Pierwszy taniec to masakra... Tyle oczu wpatrzonych w młodą parę. Dobrze, że mam to już za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Dlatego wtedy trzeba skupić się na żonie/mężu i zapomnieć o tych wszystkich oczach dookoła :)

      Usuń
  8. Wzięło mi się na wspominki...Pamiętam też te nerwy wtedy. A ta piękna noc zleciała szybciej od innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Najszybszy wieczór w życiu :)

      Usuń
  9. Dobrze, że skrzynka zgineła przed włożeniem do niej kopert 😀 Wszystkiego Dobrego🍾

    OdpowiedzUsuń