Chciałem żeby wszystko było idealnie, żeby Dominika nie musiała się niczym martwić, żeby była zadowolona z mojej organizacji i w końcu - ...

Misja Wesele: Wieczór Panieński

/
21 Comments

Chciałem żeby wszystko było idealnie, żeby Dominika nie musiała się niczym martwić, żeby była zadowolona z mojej organizacji i w końcu - żebym ja sam mógł być z siebie dumny. Dlatego stresowałem się chyba za dwoje. Podczas gdy Panna Młoda sprawiała wrażenie spokojnej i opanowanej, ja trząsłem portkami. No, ale po kolei – prawdziwy sprawdzian moich organizatorskich umiejętności miał miejsce 19 sierpnia, kiedy zorganizowałem Wieczór Panieński. Tak, tak drogie panie – ja, mężczyzna zrobiłem to sam! No, prawie...

Po pierwsze – jak facet ma odnaleźć się w gąszczu kobiet? Jak ma zorganizować typowo babską imprezę i jeszcze spełnić oczekiwania gości? Jakie miejsce wybrać, jakie atrakcje zaplanować, co ugotować, jaki tort zamówić? Dzięki losie za internet! Przyszedł z pomocą w prawie każdej kwestii. Prawie, bo użyteczna okazała się też sama znajomość Gwiazdy Wieczoru – co lubi, co ją cieszy i czego oczekuje od tej imprezy. A, że Dominika jest chyba najbardziej wybuchową osobą jaką znam, to trzeba było się postarać, bo gdyby tylko coś poszło nie po jej myśli, to wyżyłaby się na mnie – często mam wrażenie, że – z czystą przyjemnością. Nie była więc łatwą klientką!

Organizację przyjęcia rozpocząłem od zrobienia listy rzeczy, które muszę wziąć pod uwagę. Znalazły się tam – między innymi – takie hasła jak: noclegi dla gości, brak ciszy nocnej, Hello Kitty, dużo różowego, prezent dla Panny Młodej, alkohol. Kiedy na etapie planowania teoretycznego wszystko odhaczyłem czas było zająć się praktyką, a jak to w praktyce bywa okazało się, że sam nie dam rady. Po pierwsze dlatego, że multum obowiązków okazało się być nie do przeskoczenia dla jednej osoby, a po drugie dlatego, że potrzebowałem jednak kobiecej dłoni, która zapewni kontrolę nad moją męską, wybujałą wyobraźnią. Wybór padł na Paolę – wieloletnią przyjaciółkę Dominiki, która jest prawdziwą, polską gospodynią – najlepsza organizatorka domowych przyjęć, wyśmienita kucharka i kobieta z głową na karku. Stworzyliśmy więc chyba najlepiej dopełniający się DREAM TEAM.

Zarezerwowaliśmy domek na odludziu – żeby zapewnić ciszę i spokój (a raczej możliwość szaleństw i bycia głośno ;), zaprosiliśmy gości, kupiliśmy imprezowe gadżety, zamówiliśmy tort, znaleźliśmy prezent idealny, wydaliśmy miliony monet na jedzenie i alkohol i… najłatwiejsze mieliśmy już za sobą. Chyba oboje nie spodziewaliśmy się, że prawdziwy młyn rozpocznie się dopiero w dniu przyjęcia. Na miejscu umówiliśmy się już samego rana, żeby zapewnić sobie dużo czasu i przygotować wszystko na spokojnie. Przeliczyliśmy się! Trzeba było zacząć dzień wcześniej. Ale, grunt to dobra organizacja! Pracowaliśmy jak małe mróweczki, a czas na zegarku uciekał nieubłaganie. Wiedziałem doskonale, że jeśli rozpoczęcie imprezy się opóźni, to Dominika nam nogi z dupy powyrywa. Nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że wcale się nie myliłem?

Godzina 18:30, dzwoni Dominika. Na nasze nieszczęście mieliśmy wtedy kiepski zasięg, więc zdążyła się już mocno poddenerwować zanim odebraliśmy telefon. Z furią przedstawiła nam swoje bieżące położenie – że już jest gotowa, że przecież nie będzie milion godzin (tak, ma tendencję do wyolbrzymiania <3) siedzieć w sukience i czekać, że już miał być po nią samochód, że ‘aha, spoko!’. Przy niej trzeba nauczyć się technik relaksacji i stosować tak często, jak to tylko konieczne. Oddzwaniam - ‘Dominika, za pół godziny będzie po Ciebie samochód’. Słyszę w słuchawce, że gdyby tylko mogła, to zabiłaby mnie gołymi rękami, ale odpowiada tylko krótkie ‘OK’ (które brzmi raczej jak ‘^%&&%$#*&**$#’).

Wysyłam po nią transport, bo boję się, że jak poczekamy jeszcze trochę, to źle się to dla nas skończy! Powoli zjeżdżają się goście, na wstępie każda z dziewczyn wpisuje się w formie odciśniętego całusa do ‘księgi gości’. Chwila na zrobienie się na bóstwo, ostatnie poprawki, robię na szybko Sex On The Beach, rozlewam do kieliszków, ustawiam wszystkich w gotowości i słyszę ‘JUŻ JEST’! Wygląda świetnie i nawet się uśmiecha, więc chyba złość jej przeszła. Uff – mogę odetchnąć z ulgą. Wręczam jej drinka i prezenty, śpiewamy Sto Lat i… let’s get it started!












... bardzo późno w nocy...

...i bardzo rano!

Dobrze jest mieć taką przyjaciółkę! <3


***
Jeśli potrzebujesz pomocy w organizacji Wieczoru Panieńskiego, napisz do nas i zapytaj o ofertę na rok 2017 :)
kontakt@tieveil.pl


You may also like

21 komentarzy:

  1. Patrząc na zdjęcia, świetnie zrobiona impreza. W ten weekend mieliśmy wieczór panieński u sąsiadki. Miałam wrażenie, że nikt go nie ogarniał. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Impreza była świetna, cieszę się bo każdy był zadowolony :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tort zrobił furorę ;)

      Usuń
  3. widac, ze bawilyscie sie swietnie:))
    a tort mam nadzieje, ze smakowal:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sądząc po zdjęciach - impreza była jak najbardziej udana, a goście bawili się świetnie. Super, oby tak dalej! Życzę wielu owocnych organizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna sprawa, widać że była dobra zabawa ;) Tort ciekawy ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wieczory panieńskie są super! Sama na szczęście nie miałam możliwości organizacji takiego typowego wieczoru - panna młoda postanowiła, że imprezy nie chcę, a jedynie siedzieć w piżamie, pić na umór i oglądać ulubiony serial ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne żeby panna młoda była zadowolona i dobrze się bawiła :)

      Usuń
  7. Widać, że było fajnie i mimo początkowych nerwów wszystko się udało:) Też mam nadzieję, że jak ja będę robić przyjaciółce panieński też wyjdzie super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko będzie dobrze, na pewno wyjdzie super! :)

      Usuń
  8. Wieczór kawalerski/panieński powinien być niezapomniany! Najważniejsze moim zdaniem to wiedzieć, co przyszła Panna Młoda/Pan Młody lubia. Żeby nie zorganizować czegoś, co okaże się totalnym niewypałem. Np imprezę do białego rana dla osoby, która za nimi zupełnie nie przepada. Albo wieczór w domu jeśli dana osoba uwielbia tańczyć w klubach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, grunt to trafić w "gust" :D W tym przypadku nie było żadnego problemu, mniej więcej wiedzieliśmy co Dominika lubi a co nie :)

      Usuń
  9. No proszę, panieński organizowany przez faceta i na dodatek wyszedł super. Gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, dla mnie to było coś takiego WOW, dla innych zresztą też "chłopak organizuje panieński, niemożliwe" ale wszystko wyszło idealnie i świetnie! :)

      Usuń
  10. Super impreza fotki mówią same za siebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wychodzi zasada, że jak profesjonalista bierze się za coś, to wychodzi niezapomniany wieczór. Tak powinno się organizować każdy detal związany ze ślubem ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń